Mogłoby się wydawać, że inwestowanie na giełdzie czy też generalnie inwestowanie pieniędzy okryte jest jakąś tajemnicą. Powszechnie wiadomo, że większość uczestników rynku traci pieniądze. Niewielu udaje się wychodzić na swoje a naprawdę nieliczni są w stanie zarabiać konkretne pieniądze. Patrząc na tych ostatnich możemy odnieść wrażenie, że poznali jakąś tajemnicę skutecznego inwestowania.  Moim zdaniem prawda jest zupełnie inna. Na rynku nie ma tajemnic. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy mają nieograniczony, szybki dostęp do informacji.

Skąd więc taki stan rzeczy…

Możecie się ze mną nie zgodzić, ale moim zdaniem największą tajemnicą inwestowania jest dogłębne zrozumienie i wdrożenie w życie, bardzo często powtarzanego, starego powiedzenia giełdowego – Tnij straty i pozwól zyskom rosnąć. Sęk w tym, że każdy ten slogan zna ale nie każdy z nas w pełni rozumie.

Pewnie nie dam Wam gotowego przepisu na to jak odkryć powyższą tajemnicę inwestowania, ale podzielę się z Wami moimi przemyśleniami na ten temat oraz kilkoma wskazówkami jakie udawało mi się odkryć.

Zajęło mi naprawdę sporo czasu ułożenie sobie tego wszystkiego głowie,ale ciągle myślenie o tym przekształciło się to w nawyk, co procentuje w długim horyzoncie.

O ile nie miałem problemu ze zrozumieniem pierwszej części, mówiącej o cięciu strat, o tyle druga część, ta  o rośnięciu zysków, pozostawała dla mnie długo niezrozumiała.

Tnij Straty

Pierwsza część tajemnicy bycia skutecznym na giełdzie dotyczy cięcia strat. Nie oznacza, to że nigdy strat nie poniesiecie. Wręcz przeciwne straty są nieodłączną częścią gry i dlatego trzeba je trzymać pod kontrolą.

Wielu początkujących zadaje sobie pytanie jak to zrobić…

Wiadomo emocje w inwestowaniu często biorą górę. Strata w transakcji jest po prostu błędem a do błędów ciężko nam się przyznać. Trudno to zrobić przed samym sobą a jeszcze trudniej powiedzieć o tym innym. Dlatego pewnie żaden z Waszych kolegów nie ponosi strat…

Sposobów na unikanie strat jest wiele i każdy właściwie ma swoje, z którymi czuje się dobrze.

Na początku zakładałem sobie po prostu procent, jaki mogę stracić na pojedynczej transakcji. Wielu stosuje jako granicę 10%. To do mnie nie przemawiało. Nie wierzyłem, że taka zwykła okrągła liczba jest właściwą odpowiedzią.

Ściągnąłem więc podejście od jakiegoś inwestora w USA i stosowałem 12%. Stwierdziłem, że ten inwestor wie o czym mówi.  Nigdy nie miałem okazji zapytać go o to, dlaczego akurat 12, ale cyfra ta nie jest już taka okrągła przekonała mnie do wypróbowania.  To działało. Dawało to więcej przestrzeni na ewentualne błędy przy wejściu. Po prostu miało to w sobie jakiś sens.

Przyjmuje się, że normalna korekta na rynku wynosi 10% procent. Używanie 12% daje dodatkowy margines na to, że nie zamkniemy pozycji na samym dnie korekty. Jeżeli uwzględnimy też to, że pozycje otwieramy na korektac,h to mamy naprawdę spory zapas na pomyłkę. Jeżeli Wasza pozycja będzie na 12% stracie trzeba ją po prostu zamknąć.

Mimo powyższego podejścia wciąż miałem wiele strat. Dlatego wprowadziłem sobie kolejną zasadę. Nigdy nie inwestuję w spółki, które nie zarabiają pieniędzy. To samo w sobie wydaje się bardzo prostym założeniem. Po wprowadzeniu tego elementu do swojego inwestowania moje straty zaczęły spadać. W konsekwencji powyższe 12% okazało się tak dużą granicą bezpieczeństwa, że zacząłem się zastanawiam się czy jej nie zmniejszyć.

Oczywiście wybierając spółki według kryterium zyskowności odciąłem się od wielu nowych, medialnych spółek. Powyższe podejście nigdy nie pozwoliło mi zainwestować w Teslę. Tego typu okazje inwestycyjne przechodzą mi koło nosa, ale jestem tego świadomy.

Pozwól Zyskom Rosnąć

Ze stroną strat poradziłem sobie dość szybko. Ze stroną zysków nie było tak łatwo. Wszystkie swoje zyskowne pozycje zamykałem dość szybko. Przeważnie, za wcześnie pozostawiając ogromne zyski komuś innemu.

Parę rzeczy jednak pomogło mi się przełamać i pozwolić tym dobrym pozycjom, które oczywiście jest ciężko znaleźć, zarabiać pieniądze.

Moim pierwszym problemem był brak cierpliwości. Na zyski trzeba poczekać. Czasem naprawdę trzeba poczekać długo. Spadki na giełdzie są bardzo szybkie i dynamiczne. Wzrost akcji czy też indeksów odbywa się bardzo powoli. Wystarczy, że spojrzycie na dowolny wykres w długim terminie. Okresy wzrostowe są prawie zawsze dużo dłuższe od trendów spadkowych. Trzeba od razu założyć, że pozycje zyskowne nie będą rosły tak szybko jak Wasze straty. Zajęło mi trochę czasu, żeby się o tym przekonać i nauczyć się cierpliwości.

Po drugie trzeba uwierzyć, że ma się rację. Jeżeli już trafiliście w super pozycję i jesteście do przodu to proszę nie zamykajcie pozycji tylko dlatego, że jest zyskowna.

Jeżeli chcecie otworzyć pozycję musicie mieć powód. Dokładnie takie same podejście powinniście przyjąć żeby pozycję zamknąć. Tutaj kryterium nie powinno losowe, jak na przykład jeden słaby kwartał albo negatywne nagłówki w mediach. Musicie pamiętać, że większość na giełdzie nie ma racji. Jest wysoce prawdopodobne, że w tych nielicznych przypadkach to właśnie Wy możecie mieć rację.

Jeżeli już wykształcicie w sobie cierpliwość i przekonanie o poprawności własnych analiz to będziecie mogli doświadczyć 8 cudu świata, procentu składanego.

Na koniec moja dobra rada. Postarajcie się jak najszybciej nauczyć ciąć straty. Pozwoli to Wam przestać tracić pieniądze. Później pozwólcie zyskom rosnąć a zobaczycie jak po pewnym czasie to zacznie procentować… Wasz rachunek inwestycyjny będzie wyglądał coraz lepiej każdego dnia.

Już ponad 1000 osób zapisało się na mój newsletter. Zero spamu tylko informacje o nowych artykułach. Zapisz się i otrzymasz SCIĄGĘ, która pomoże Ci prawidłowo dobierać wielkość pozycji w inwestowaniu oraz dostęp do ukrytego działu download z innymi plikami