Z prognozowaniem długoterminowym rynków giełdowych jest trochę jak z wróżeniem z fusów. Jednak każdego z nas korci, żeby to od czasu do czasu robić. Ze mną nie jest inaczej.  Od czasu do czasu lubię puścić wodzę fantazji i pokusić się o wróżenie z fusów, czyli podzieleniem się z Wami prognozą długoterminową dla giełdy amerykańskiej. Potraktujcie dzisiejszy wpis z przymrużeniem oka, zastanawiając się przy tym na ile jest to prawdopodobne.

Zacznę od tego, że już kiedyś przy okazji opracowywania tematu horyzontów inwestycyjnych pisałem, że wszystko co ma się zdarzyć na giełdzie za więcej niż 3 lata jest niemożliwe do przewidzenia. Ten wciąż aktualny wpis możecie przeczytaj tutaj.

Dzisiaj zaprzeczę temu, co pisałem w tamtym wpisie i postaram się wyjaśnić dlaczego sądzę, że obecna hossa na giełdzie w USA może potrwać nawet kolejne 8 lat, a przynajmniej tak długo jak Trump zostanie prezydentem.

Po pierwsze obecna hossa na świecie trwa nieprzeprzerwanie od 2009 roku. To samo w sobie czyni ją jedną z najdłuższych rynków byka w historii giełdy.

Akcje amerykańskich spółek są drogie. Są nawet droższe niż w 2008, czyli  zaraz przed tym jak nastąpił upadek Lehman Brothers i jedno z największych załamań na rynkach we współczesnej historii giełd.

Skąd więc u mnie taki optymizm…

Spółki amerykańskie zgromadziły na całym świecie ogromne ilości pieniędzy, do których mają utrudniony dostęp. Gdyby chciały sprowadzić je z powrotem do USA musiałyby zapłacić dość duży podatek. Sytuacja może się jednak zmienić kiedy Trump dotrzyma jednej ze swoich obietnic przedwyborczych i wprowadzi podatkowe wakacje.  Umożliwi to amerykańskim koncernom ściągnięcie dużych pieniędzy, które posiadają za granicą, bez podatku. Tu należy się oczywiście zastanowić na ile można wierzyć obietnicom przedwyborczym.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego Donald Trump miałby wywiązać się ze swojej obietnicy?  No cóż jego prezydentura jest dość precedensowa. Zazwyczaj urząd prezydenta obejmował polityk, za którym stał business kładący pieniądze na jego kampanię i liczący na uzyskane korzyści. Tym razem jest inaczej. To sam biznesmen doszedł do władzy i będzie realizował własne cele, za pewnie również te biznesowe.

Myślę, że wakacje podatkowe będą. Może nie będzie to całkowite pozbawienie podatku ale powinno być na tyle atrakcyjne,by spółki zdecydowały się na przetransferowanie pieniędzy do USA i zamianę ich na dolary. Ten proces powinien pomóc i tak ostatnio silnemu dolarowi, kiedy to miliardy dolarów będą kupowane na rynku walutowym.

Jeżeli rzeczywiście tak by się stało to zarządy spółek notowanych w USA będą dysponowały nigdy wcześniej nie widzianą ilością wolnej gotówki do zainwestowania.

Powyższa sytuacja może (na to właśnie liczę) doprowadzić do największej w historii giełdy serii fuzji i przejęć. Wiele dużych i średnich spółek europejskich może zostać po prostu kupione. To z kolei doprowadzi do zwiększenia przychodów spółek amerykańskich i pozwoli cenom ich akcji rosnąć.

Jeżeli powyższy scenariusz się zrealizuje, to jednym z największych wygranych może być spółka Apple, która posiada prawdopodobnie najwięcej pieniędzy poza USA. Korzystając ze swoich rezerw gotówkowych będą w stanie kupić wtedy właściwie każdą firmę świata.

Z jednej strony scenariusz wydaje się być bardzo obiecujący dla spółek amerykańskich. Z drugiej strony zjawisko wykupowania innych firm przez firmy amerykańskie może doprowadzić do destabilizacji innych rynków. Jeżeli na przykład z innych giełd zaczną znikać duże firmy, które nieczęsto napędzają notowania na mniejszych giełdach może to doprowadzić do wielu zachwiań w notowaniach na mniejszych rynkach.

Jednak gdzieś, w którymś momencie i ta hossa się skończy.  Rynek nie może rosnąć do nieba, ale póki zabawa trwa i warto pewnie zwrócić uwagę na amerykańskie akcje.

Już ponad 1000 osób zapisało się na mój newsletter. Zero spamu tylko informacje o nowych artykułach. Zapisz się i otrzymasz SCIĄGĘ, która pomoże Ci prawidłowo dobierać wielkość pozycji w inwestowaniu oraz dostęp do ukrytego działu download z innymi plikami